Kanada

podróż za ocean

podróż za ocean

Nie wiem po prostu jakim cudem jeszcze jestem w stanie siedziec przy komputerze... Spalem dzis tylko 3 godziny zeby sie dostac na poranny autokar do Nowego Jorku. Oplacilo sie - bylem sidomy w kolejce i wiedzialem juz ze na pewno nie zabraknie dla mnie miejsca (kierowca wpuszcza do autokaru tylko ok. 50 osob - ograniczenie wynika z ilosci siedzen). Gdybym przyszedl jakies pol godziny pozniej to najprawdopodobniej musialbym czekac ponad godzine na kolejny autokar, bo tyle osob pojawilo sie nagle na terminalu. Po trwajacej ok. 1,5 godziny podrozy wysiadlem z kilkoma osobami w Niagara Falls, a autobus przejechal przez graniczny most do Stanach Zjednoczonych, aby dalej kierowac sie do Nowego Jorku. Pogoda byla "bezsloneczna", ale przyjemna z powodu braku deszczu i wysokiej temperatury: ok. 12. st. C. Po zmudnym dreptaniu przez cale miasteczko Niagara Falls, przy stale narastajacym ryku Niagary (slyszalna jest podobno z kilku kilometrow - nie wiem, jak tu mozna mieszkac!) dotarlem do Rainbow Bridge - stalowego mostu slynacego ze wspanialych teczowych lukow tworzacych sie w jego poblizu. Oczywiscie z powodu braku slonca nie bylo mowy o zadnych teczach... Nastepnie poszedlem wzdluz spienionego nurtu rzeki podziwiajac caly czas doskonale juz widoczny American Fall czyli amerykanska czesc Niagary. Wodospad ten robi piorunujace wrazenie - huk wody, szybkosc i sila z jaka przetacza sie i klebi jest po prostu hipnotyzujaca! Nalezy tu dodac, ze American Fall jest ponad dwukrotnie mniejszy od kanadyjskiej czesci Niagary czyli Horseshoe Falls (nazwa pochodzi od jego ksztalu przypominajacego podkowe). American Fall ma 320 m szerokosci, a Horseshoe Falls ma az 800 m szerokosci i 50 m wysokosci. Trudno zreszta, nawet znajac te dokladne wymiary, wyobrazic sobie wyglad obu tych wodospadow... Mgla, ktora tworzy sie z rozbijanej wsciekle o skaly i lod wody, jest przenoszona przez podmuchy wiatru na nadbrzeze. W efekcie czego w promieniu trzystu metrow wokol wodospadu po prostu pada deszcz! Zima, przy niskiej temperaturze, nie jest to moze zabawne, ale jakaz radosc musi to sprawiac w srodku letniego, upalnego dnia... Dla Niagary zima bynajmniej sie nie skonczyla. Na rzece i wzdluz jej koryta pietrza sie kry lodowe, a same wodospady sa rowniez biale, pelne ogromnych blokow lodu unieruchomionych pomiedzy skalami. Caly ten pejzaz wyglada po prostu bajkowo! W przewodnikach Pascala oraz Wiedzy i Zycie przeczytalem zreszta, ze Niagara najpiekniej wyglada wlasnie zima. Do pelni wrazen brakowalo mi tylko osniezonych drzew i oczywiscie slonca. Zimowa aura ma jednak pewne ograniczenia. Na kazdym kroku w systemie sciezek i deptakow wokol wodospadu widoczne sa tabliczki "przejscie zamkniete w sezonie zimowym", czesc z nich ginie zreszta w ponad metrowych warstwach sniegu i lodu. Co wiecej - kry lodowe sa gnane z taka predkoscia przez nurt rzeki, ze wbijaja sie w nadbrzeze i czesto przekraczajac barierki. Ponadto rejsy stateczkami Maid of the Mist (kursujacymi pod sama Niagare) zaczynaja sie dopiero pozna wiosna i zamkniete sa tez przejscia "po drugiej stronie" wodospadu - czyli pomiedzy skala, a splywajaca z niej woda (sciana wody podobna jest tak gruba w niektorych miejscach, ze calkowicie zaslania dostep swiatla). Na szczescie moglem pojsc wzdluz rzeki ponad Niagare zobaczyc barke The Old Scow, ktora w 1918 r. rozbila sie na mieliznie kilkaset metrow przed progiem wodospadu. Poszedlem rowniez troche dalej i dzieki temu moglem obejrzec polaczony z rzeka maly, zamarzniety staw z mnostwem halasliwego ptactwa. Glowna atrakcja byl jednak wjazd kolejka na slynna Skylon Tower - 180 metrowa wieze wybudowana specjalnie do obserwowania Niagary. Wokol wodospadu jest co prawda jeszcze kilka innych punktow, platform i wiez obserwacyjnych, ale zadne z nich nie dorownuje lokalizacja, wysokoscia i efektownoscia dostarczanych wrazen wiezy Skylon. Kiedy totalnie wyczerpany wracalem juz na dworzec autobusowy zajrzalem jeszcze do kasyna, ktorym obudowano kilka starych, zabytkowychkamieniczek - to atrakcja, ktora nie jest opisywana w zadnym przewodniku turystycznym, ale dowiedzialem sie o niej od Michala. Dzieki, warto bylo! Tak, dzis znowu przeszedlem kawal drogi. Zasypiam juz na siedzaco (naprawde!), pomimo, ze dochodzi dopiero 20.00....