
Toronto
Teraz krotko, bo czas ucieka - a trzeba zwiedzac dalej Toronto i kupic na jutro bilet autobusowy. Wtorek nie przypominal bezchmurnego poniedzialku, slonca wcale nie bylo, ale temperatura na szczescie zauwazalnie sie podniosla. Ustal tez wiatr, wiec byly powody do radosci. Cieplo oczywiscie nadal nie bylo (temperatura na oko wynosila ok. -5), ale juz moglem w miare stabilnie trzymac aparat i kamere w rece. Wyruszylem w kierunku starego portu, po drodze jeszcze raz zajrzalem do chinskiej dzielnicy i bazyliki Notre-Dame, potem Courthause, Montreal City Hall, uliczki Vieux-Port, Marche Bonsecours Market, budynek Biosphere (EXPO'67), wieza portowa Tour de l'Horloge, budynek kina Panasonic-IMAX, Palais de Congres du Montreal, McGill University. Kiedy chodzilem po Uniwersytecie zaczal intensywanie padac snieg, a poniewaz zblizala sie godzina wyjazdu na lotnisko, wiec powoli zaczalem kierowac sie juz do stacji metra. Kiedy przesiadalem sie do autobusu byla to niemal burza sniezna. Nic to jednak z tym co rozpetalo sie po dotarciu na lotnisko. Po plycie startowej bezustannie krazyly tam i z powrotem wielkie plugi sniezne. Widocznosc byla moze na 20 metrow, a moj samolot wylecial z 40 minutowym opoznieniem. Zauwazylem tez, ze niemal wszyscy pasazerowie samolotu tuz przed startem przezegnali sie... Do Toronto dolecielismy 19.40. Przepiekna noc, ani sladu sniegu, a temperatura +1 st. Nareszcie w domu!

